Blog Karli Kolumny

Czytajcie, komentujcie i zostawiajcie ślady w księdze gości!!!

 

2011
luty
styczeń
2007
grudzień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec


Liczniki [od 2 lipca 2004 r.]
Licznik odwiedzin:


Generatory [od 14 stycznia 2005 r.]

Żyję już:


Jestem z Wami już




Kto jest kim?

- A.S. = chłopak, który podobał mi się przez pewien czas. Chodził z Mrówką Z. do klasy.

- Agnes-Magnes :P = moja siorka cioteczna.

- Alvaro = kumpel. Składał mi nieprzyzwoite propozycje (zboczuś :P).

- Betoniara = moja była geografica [uczyła mnie w pierwszej klasie liceum].

- Blondi = koleżanka z sąsiedztwa. To ona poznała mnie z Moim Byłym Misiem :) Super kumpela.

- Bobby = mój porąbany sąsiad. Jadąc samochodem potrafi puścić kierownicę tylko po to, żeby pomachać znajomym [hihihi].

- Ciacho = fotograf, który pstrykał fotki na mojej 18-tce. Fajny facet [znajomy Maleństwa].

- Czarna = w liceum była moją wychowawczynią, uczyła mnie Angola [ale muszę powiedzieć, że kompletnie nie umie prowadzić lekcji...].

- D.K. = gospodyni naszej klasy z liceum, przebojowa osoba.

- Dawid = kuzyn K. i rodzony brat Pyzy.

- Drugi Pan M. = facet Panny M., czyli mój "szwagier" :)

- Dupek (Ł.J.) = mój eks.

- E.J. = kumpela z klasy, z którą siedzę w jednej ławce.

- Fabi = przyrodnia siora Kebaba.

- Gargamel = mój były nauczyciel języka angielskiego. Zamotany człowiek, ciągle czegoś zapomina [nawet o przyjściu na lekcje (miałam z nim zajęcia prywatnie, w domu)].

. - Instruktor Rafał = instruktor, z którym jeździłam.

- K. = kumpela z sąsiedztwa; ma dziecko z moim eks.

- Kaśka = kumpela z równoległej klasy z liceum, jedna z niewielu osób, którym mogę mówić o wszystkim.

- Kebab = jeden z najlepszych kumpli Kwiatuszka [jeśli nie najlepszy...]; przez pewien czas kręcił z Blondi.

- KORNflakes = kolejna przebojowa osoba z mojej klasy. Słucha metalu, kombinuje co robić żeby nic nie robić, a na lekcjach szamie kanapki :)

- Krzysiek Sylwii = facet Sylwii, szwagier Kwiatuszka.

- Kwiatuszek = koleś, z którym byłam [wielkie rozczarowanie...].

- Maleństwo/Mała :) (Magda) = koleżanka ze starszej klasy; jej też mogę mówić o wszystkim.

- Mój Były Miś = mój były facet. Zerwałam z nim dla Kwiatuszka.

- Mrówka B = Bartek, chłopak Kaśki.

- Napoleon = mój historyk i sor od WOS-u z liceum. Kiedy tłumaczy tematy, to wszyscy dosłownie leżą i leją ze śmiechu...

- Niunia = kumpela Fabi i Wrony.

- Niuńka = znajoma wujka, Polka mieszkająca od wielu lat w Wiedniu, zajebiście upierdliwa baba :(

- On = (chyba) były obiekt moich westchnień. Lubiłam Jego prawie zawsze poważny wyraz twarzy. Inaczej nazywam Go "Mrówka Z".

- Pablusina = chłopak Fabi.

- Pan K. = mój sorek od maty z liceum. Kiepski nauczyciel, ale za to mieliśmy z niego polewę na każdej lekcji! :)

- Pan Krzyś = mój opiekun roku w college'u.

- Pan Ł. = facet od PO.

- Pan M. = były ochroniarz z naszego liceum.

- Pan N. = nasz były sorek od maty. Na jego lekcje trzeba nosić domowe kapcie "bo on ma w swojej klasie wykładzinę".

- Pan Od Gazu = imiennik Kwiatuszka, kolega.

- Panna M. = moja siorka.

- Patryk = brat Pablusiny.

- Pawełek = mój sąsiad i instruktor jazdy.

- Piguła = szkolna pielęgniarka.

- Przystojny Arek = informatyk, który troszczył się o mój sprzęciorek :) Niezłe ciacho! :)

- Psycholka = sorka od bioli (na szczęście JUŻ BYŁA).

- Pudel = kumpel Kwiatuszka.

- Pyza = kuzynka K. [to ona mnie umalowała na moją 18-tkę -> patrz: notka z 15.04.2005].

- Rodzynek Pierwszy = A.M., czyli koleś, który w I kl. liceum był jedynym chłopakiem w mojej klasie.

- Rodzynek Drugi = M.K., czyli koleś, który doszedł do nas w II kl. LO.

- Sylwia = siostra Kwiatuszka.

- Szajbnięty Krzysiu = kumpel Kwiatuszka [jak sama ksywa wskazuje - jest szajbnięty (i to mocno)].

- Szuler = nasz klasowy sportowiec [jakby co: Szuler to dziewczyna].

- Śruba (albo Owca, jak kto woli) = w LO odwalała na lekcjach niezłe jaja. Nie można się z nią nudzić...

- Weronika = córeczka Sylwii i jej Krzyśka.

- Wiśnia = jeden z najlepszych kumpli Kwiatuszka.

- Wrona = była laska Kwiatuszka i moja była koleżanka.


 

2011-02-06 18:18:08
06.02.2011 r. ...::: Przeprowadzka :::...

No i wreszcie przyjechały meble. Wczoraj i przedwczoraj wyniosłam resztę dobytku z prawie 22 lat życia, który się tam nagromadził, i przeniosłam na górę. Cały czas jestem na etapie układania tego wszystkiego na półkach i końca nie widać. A Nelson leży rozwalony na moim biurku i patrzy na mnie jak na wariatkę ;-) Jutro albo pojutrze może przyjedzie reszta mebli i znowu będę miała co robić. Obym tylko zdążyła się przygotować na zajęcia na uczelni.

W ten weekend przyjechała też Panna M. Zaczynają już z narzeczonym powoli załatwiać formalności związane ze ślubem. Kościół właściwie mają już obcykany, kamerzystę, fotografa, salę na wesele i samochód też. Może już powinnam zacząć szukać sukienki na wesele? :-) Ale zanim zacznę biegać po sklepach - trzeba zrzucić trochę ciała. Od jutra biorę się za siebie!

Apropos jutra... Mam nadzieję, że nie zgłupieję z co niektórymi osobami...

bazgrolled by Karla Kolumna'2011

skomentuj (0)

2011-01-28 18:45:53
28.01.2011 r. ...::: Powrót :::...

Po 3 latach przerwy wracam do pisania. Nie mam czasu spotykać się tak często z K. więc tak naprawdę często nie mam z kim pogadać od serca. A dzieje się sporo.

Sporo się też zmieniło w ciągu tych 3 lat (szkoda tylko, że nie w tych dziedzinach życia, w których bym sobie tego życzyła ;-)), ale jedna notka to za mało żeby to wszystko opisać. Co prawda nadal jestem sama (chociaż w tym czasie poznałam kilku fajnych kolesi), ale za to zmieniłam uczelnię i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to była dobra decyzja, tym bardziej, że dochodzą do mnie dosyć niepokojące wieści na temat tego, co aktualnie się tam dzieje. Spotykam też coraz więcej osób, które przenoszą się na tę samą uczelnię co ja. Co prawda muszę dojeżdżać 25 km, ale to studia zaoczne i w sumie dojazdy co dwa tygodnie to nie taki problem. Najbardziej ciszę się z tego, że wreszcie kształcę się na tej specjalizacji, o której zawsze marzyłam - uczę się na tłumacza :-) No i - co również jest ważne - widzę sporą różnicę w sposobie traktowania studentów. Nie ma takiego wyżywania się na studentach za jakieś swoje niespełnione ambicje i kompleksy jak to dosyć często
bywało na poprzedniej uczelni. Jest szacunek i bardziej kumplowskie traktowanie. Ale za to czeka mnie sporo nauki - uczelnia wyznaczyła mi kilka różnic programowych, które muszę zaliczyć do końca roku. A ponieważ to ostatni rok studiów to czeka mnie też pisanie pracy licencjackiej. Mam nadzieję, że wyrobię się z tym wszystkim.

Między jednym a drugim zjazdem też się nie nudzę. Od 29. września odbywam staż w sądzie w moim mieście. Może nie zarabiam kokosów, ale zawsze mam jakieś własne pieniądze. No i nie siedzę bezczynnie w domu... Różnie bywa - czasem lepiej, czasem gorzej - ale fajnie, że jest okazja do zdobywania coraz to nowych doświadczeń :-)

Poza tym staram się aktywnie brać udział w wolontariacie WOŚP - Półmaratony i Maratony Warszawskie, Finały WOŚP, Przystanki Woodstock (na ostatnim zdobywałam doświadczenie do - mam nadzieję - przyszłego zawodu tłumacza) i inne imprezy. Nowi ludzie, czasem też nowe miejsca - to jest to! :-)

W domu trochę gorzej... Już od dłuższego czasu nie dogaduję się z mamą. Kłótnie między nami są na porządku dziennym. Mama zachowuje się jakbym nadal była jej malutką córeczką, którą może kierować według swojego dziwacznego widzimisię i której może mówić co ma robić. Nawet rozmawia ze mną jak z czterolatkiem. Dorosła jestem tylko wtedy kiedy trzeba podpisać jakieś papiery albo odpowiednio zagłosować w wyborach (zachowuje się jak jakaś fanatycznia PSL-u i najchętniej werbowałaby do tej partii wszystkich jak leci). Zaczynam coraz poważniej myśleć o wyprowadzce z domu, może wtedy uda się przeciąć tę pępowinę i może wreszcie dotrze do niej, że jestem dorosłą, prawie 24-letnią kobietą, która ma prawo sama o sobie decydować.
Z takich bardziej pozytywnych rzeczy to we wrześniu Panna M. wychodzi za mąż. Czeka nas duży remont w domu - cała jedna łazienka do remontu, całe ogrodzenie do wymiany, wymiana drzwi do pokojów, malowanie praktycznie wszystkich ścian w domu, porządki wokół domu. Jednocześnie urządzamy z mamą mój nowy pokój na poddaszu. Z jednego dużego strychu po postawieniu 3 ścian powstał sporych rozmiarów pokój oraz łazienka i garderoba. Aktualnie znajomy fachowiec robi mi meble. Już się nie mogę doczekać kiedy będzie już całe wyposażenie i wystrój :-) Razem ze mną na poddaszu mieszka prawie 9-miesięczny kotek, Nelson. Mój poprzedni kot po prawie 11-letniej egzystencji na tym świecie dokonał żywota w marcu ubiegłego roku. Mocno to przeżyłam bo byłam do niego bardzo przywiązana, w końcu urodził się w moim domu i opiekowałam się z nim od samego początku. Ale cieszę się, że jest ze mną ten mały łobuziak :-)

A jutro i pojutrze zajęcia na uczelni. I tyle do zrobienia...

bazgrolled by Karla Kolumna'2011

skomentuj (0)

2007-12-29 19:17:11
29.12.2007 ...::: :) :::...

No i jestem z powrotem. Długo mnie nie było, bo prawie 10 miesięcy. W tym czasie wydarzyło się naprawdę wiele w moim życiu. Nie jestem w stanie napisać w tej chwili o tym wszystkim, bo niestety [na pewno jak większość z Was] cierpię na brak czasu - chroniczny brak czasu :(

W poprzedniej notce pisałam o tym, że ja i K. wstępujemy do Pokojowego Patrolu [czyli grupy wolontariuszy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, która jest główną siłą porządkową na takich imprezach jak Przystanek Woodstock czy coroczny Finał, i która obecnie liczy już kilka tysięcy osób]. To sprawiło, że moje życie zmieniło się o 180 stopni. Ciągle odbywają się jakieś imprezy Patrolowe - niektóre formalne [czyli organizowane przez samą Fundację Wielkiej Orkiestry], inne mniej formalne, czyli różnego rodzaju zloty, koncerty i inne takie, organizowane przez samych Patrolowców, podczas których poznaję coraz więcej ludzi należących do Patrolu i, co za tym idzie, rozszerza się moje grono znajomych, co oczywiście bardzo mnie cieszy :) Poznaję także wiele ciekawych ludzi spoza Patrolu. I tak jak wcześniej odczuwałam nieustanną nudę i uczucie beznadziejności, tak teraz - wiem, to brzmi jak jakiś banał - moje życie nabrało kolorów. Ciągle coś się dzieje, ciągle jest coś do zrobienia, ciągle mam okazje być w miejscach, o których dotąd nie miałam bladego pojęcia i które mają swojego rodzaju magię, ciągle spotykam ludzi, z którymi mogę dyskutować na wiele różnych, ciekawych tematów. I ta świadomość, że mogę zrobić coś dla innych... To jest po prostu coś niesamowitego! Mam nadzieję, że ta przygoda potrwa jak najdłużej...

Myślę, że chyba nie ma sensu opisywać teraz w szczegółach to wszystko, co wydarzyło się u mnie w ciągu tych kilku miesięcy, bo po prostu byłaby to prawdziwa nota-gigant i myślę, że chyba wiele z Was nie miałoby siły zmierzyć się z taką ilością tekstu na raz ;) Dlatego kolejne wydarzenia mojego życia od ostatniej notki będę sukcesywnie opisywać w notkach następnych.

Fajnie znowu tutaj być :) Mam nadzieję, że mimo tej ogromnej ilości zaliczeń i kolosów zapowiedzianych na styczeń uda mi się czasem znaleźć wolną chwilę żeby co nieco naskrobać...

Pozdrawiam! :)

bazgrolled by Karla Kolumna'2007

skomentuj (1)

2007-03-04 13:59:25
4.03.2007 ...::: Nowi :::...

No to jestem :) Nie mam zbyt wiele czasu, żeby siedzieć przy komputerze. Sporo nauki - zapowiada się wariacki miesiąc :( Mamy już zapowiedzianych kilka kolosów, a poza tym muszę napisać 2 prezentacje i pracę zaliczeniową z psychologii. Jak sobie o tym pomyślę, to niedobrze mi się robi... I jeszcze, jak na złość, Profesor S, dowalił nam full pracy domowej :/

W jednej z ostatnich notek pisałam, że Profesor S. uwalił Bartka z gramatyki. Na szczęście dał mu jeszcze jedną szansę na poprawę. Pisali we dwóch [on i Arek z drugiej grupy] w tamten poniedziałek i, na szczęście, obaj zaliczyli. Tak więc, pomijając te 5 osób, które zrezygnowały, wszyscy przetrwaliśmy I semestr. Dodatkowo doszły do nas 2 nowe osoby - 1 dziewczyna i 1 jeden chłopak. Powtarzają II semestr I roku. Tą dziewczynę pamiętam ze szkoły muzycznej. Chodziłyśmy też do tego samego LO. Z tego co wiem, to oblał ją Profesor S. [coś mi się wydaje, że mnie też to spotka...]. Przez pierwszy tydzień po feriach prawie w ogóle z nimi nie rozmawiałam, dopiero w drugim tygodniu złapałam z nimi kontakt, zwłaszcza z nowym kolegą. Ale nie myślcie sobie, że się w nim zakochałam! :) Owszem, to niebrzydki chłopak, ale mi jednak nadal podoba się M.

K. i ja już 2 razy spotkałyśmy się z Waldkiem - byłyśmy z nim na piwie [2 tygodnie temu w piątek i przedwczoraj]. To fajny koleś. Mimo, że ma te 37 czy 38 lat, zachowuje się jak nastolatek. Trochę jest szurnięty i jak się napije, to zachowuje się jak czubek :P Momentami zaczynam się go bać ;) Ale ogólnie jest OK :) Niestety jest jeden problem: K. się w nim zakochała, a Waldek ma żonę i dwójkę dzieci. Próbuję wybić jej go z głowy, bo, szczerze mówiąc, ta sytuacja zaczyna mnie niepokoić...

W poprzednią środę M. miał urodziny. O godz. 12 w nocy z wtorku na środę szukałam informacji na historię i zauważyłam, że ma opis na GG dotyczący swoich urodzin, więc napisałam do niego i złożyłam mu życzenia. Pogadaliśmy kilka minut i w czasie rozmowy podsunęłam pomysł, żeby umówić się któregoś dnia na piwo. Powiedział, że on zawsze jest chętny :) Niedługo ja też będę miała urodziny i tak sobie myślę, że zaproszę go na urodzinowe piwko :) Zaproszę też K. [ona bardzo chce go poznać], Dawida, kilka osób z college'u i może jeszcze kogoś. Boję się, że jak bedziemy tylko we dwójkę, to on będzie się czuł niezręcznie. Wolę zbliżać się do niego stopniowo.

Następnego dnia, w czwartek, w czasie którejś z przerw między zajęciami w college'u, Marta powiedziała, że była przed chwilą w sklepie i że widziała M. i Dominika, a ja, jak ta głupia [albo raczej zakochana ;)], zaczęłam gapić się na drzwi w nadziei, że oni przyjdą i że zobaczę M. I owszem, przyszli [kiedy wychodziliśmy z ostatnich zajęć i mieliśmy już wychodzić ze szkoły]! :) Okazało się, że tego dnia chcieli zabrać dokumenty ze szkoły i sekretarka dała im obiegówkę, więc musieli biegać po bibliotekach i internatach i zbierać podpisy. Chciałam z nimi [a raczej z M.] posiedzieć i pogadać, ale trochę mi się spieszyło, więc musiałam lecieć. Było mi cholernie smutno z tego powodu. Miałam nadzieję, że trochę z nim pobędę, bo tak za nim tęskniłam, a tu guzik. Szłam taka zdołowana, a tu nagle ktoś powiedział głośno "cześć". Obejrzałam się i zobaczyłam jego uśmiechniętą mordkę :) Szliśmy tak sobie i gadaliśmy jak za dawnych czasów :)

Tydzień temu w czwartek K. i ja dostałyśmy zaproszenie na szkolenie Pokojowego Patrolu. Do wyboru były 2 terminy: 16-18 marca i 23-25 marca. Stwierdziłyśmy, że ten drugi termin zupełnie nam nie pasuje, więc jedziemy 16. marca. Moja mama od razu przefaksowała oba zaproszenia do fundacji [Waldek miał rację, trzeba szybko wysłać je faksem, bo na każde szkolenie jest tylko 30 miejsc]. W poniedziałek K. dzwoniła do fundacji i powiedzieli jej, że obie się załapałyśmy na ten pierwszy termin :) Zostały już tylko niecałe 2 tygodnie, więc trzeba się już zacząć przygotowywać.

Razem z zaproszeniem dostałyśmy informacje o szkoleniu, tzn. czego będą dotyczyły zajęcia, co ze sobą wziąć na szkolenie itp. Napisali też, że szkolenie zakończone jest egzaminem i "pozwala na podjęcie działań pracownika służb porządkowych na imprezach masowych, nie tylko podczas Przystanku Woodstock, ale także w życiu prywatynm na codzień". Także jak coś, to będziemy mogły sobie popracować :) Waldek mówił na poprzednim spotkaniu, że wiele osób z Patrolu dorabia sobie na imprezach masowych jako pracownicy służb porządkowych.

Wczoraj niestety mój tata miał wypadek samochodowy. Na szczęście nic mu się nie stało poważnego, ma tylko stłuczony bark i poranione ręce [pękła szyba z jego strony i kawałki szkła pokaleczyły mu dłonie]. Mówił, że jechał akurat w teren i jakiś pies wyskoczył mu na drogę, a ponieważ on stara się nie krzywdzić zwierzaków, próbował go ominąć i wtedy obróciło go kilka razy w miejscu i zniosło do rowu. Samochód został odholowany do warsztatu, ale podobno był tak zniszczony, że mechanik stwierdził, że nie opłaca się go naprawiać i że lepiej już wziąć nowe auto. Podobno skasowany był cały przód i jeden bok. Na szczęście samochód był ubezpieczony i nie miał jeszcze roku [był kupiony w lipcu ubiegłego roku], więc tacie przysługuje zamiana na nowy i nie bedzie musiał nic płacić. Ale co tam, do kitu z samochodem. Najważniejsze, że ojcu nic się nie stało takiego poważnego.

Wczoraj przesłałam K. na GG link do strony z filmikiem, w którym jest M. Stwierdziła, że to świetny facet! :)

bazgrolled by Karla Kolumna'2007

skomentuj (4)

2007-02-09 13:35:50
9.02.2007 ...::: Coś się zaczyna dziać... :::...

Wreszcie coś ruszyło! W jednej z wcześniejszych notek pisałam o tym, że doszłyśmy z K. do wniosku, że zapiszemy się do Pokojowego Patrolu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jak postanowiłyśmy, tak zrobiłyśmy. Wysłałyśmy zgłoszenia mailem i teraz czekamy na ankiety, które mają przyjść pocztą w najbliższym czasie. Wyczytałyśmy na stronie internetowej WOŚP-u, że żeby zostać Patrolowcem [lub inaczej "Truskawą" :)] trzeba przejść trzydniowe szkolenie, które kończy się egzaminami z zakresu udzielania pierwszej pomocy i wiedzy o imprezach masowych. Każdy, kto ukończy szkolenie, otrzyma certyfikat, czerwoną orkiestrową koszulkę [stąd przydomek "Truskawa" :)] i patrolową apteczkę. Cena szkolenia wynosi 750 złotych, ale kandydat na Patrolowca płaci tylko 100 złotych, a resztę musi "odpracować" na Przystanku Woodstock i później w styczniu na finale Wielkiej Orkiestry. Zapowiada się ciekawie, zwłaszcza Woodstock :)

Zarejestrowałyśmy się też na forum sztabu Wielkiej Orkiestry w naszym mieście. Nawiązał z nami kontakt Waldek, który jest administratorem forum i który w styczniu prowadził u nas finał WOŚP-u. Często piszemy z nim na GG. Fajny jest! Taki [pozytywnie!] zakręcony! :) Ma prawie 40 lat, a zachowuje się jak dwudziestokilkulatek. Nie pozwala nam do siebie mówić per "pan", tylko po imieniu. Poradził nam, że jak dostaniemy te ankiety, to żeby "szybciorem" je odesłać do Warszawy do fundacji, bo im szybciej się je odeśle, tym szybciej przyjdzie zaproszenie na szkolenie. On w ogóle bardzo nam pomaga, podnosi na duchu i zachęca. Umówiłyśmy się z nim na przyszły piątek na piwo. Obiecał, że wtedy powie nam wszystko o Patrolu, odpowie na każde pytanie i rozwieje wszelkie wątpliwości. Zaprosił nas także do wzięcia udziału w spływie kajakowym, którego jest organizatorem i który ma się odbyć w dniach 28.04-1.05. Chyba pojedziemy, bo obie się nakręciłyśmy :) Trzeba tylko skombinować jakiś namiot...

Kiedy przedwczoraj K. i ja rozmawiałysmy sobie o tym Patrolu i o tym wszystkim, co nas czeka, stwierdziłyśmy zgodnie, że obie jesteśmy nakręcone i obie mamy wrażenie, że coś się zaczyna dziać. Już nawet zaczęłyśmy kombinować, jaką trasą będziemy jechać na szkolenie. Najprawdopodobniej będziemy jechały pociągiem i wygląda na to, że niestety będzie kilka przesiadek, bo te połączenia dosyć dziwne, ale co tam! :)

Wczoraj oglądałyśmy zdjęcia z wcześniejszych szkoleń i gdybym miała jednym słowem określić to, co na nich zobaczyłam, to powiedziałabym po prostu: WOW! To prawie jak szkoła przetrwania! No, ale prawda jest taka, że skoro mamy pomagać ludziom w wypadkach itp., to musimy umieć radzić sobie w każdej sytuacji... No to będzie jazda! :)

bazgrolled by Karla Kolumna'2007

skomentuj (0)

2007-02-03 20:54:42
3.02.2007 ...::: :) :::...

Zrobiłam to! Wczoraj po 21:00 napisałam do M. na GG :) Niestety nie pogadaliśmy zbyt długo, bo odpisał dopiero po godzinie 1:00 w nocy i powiedział mi, że musi wcześnie wstać, ponieważ rano ma granie [gra w zepole rockowym], a potem jedzie do roboty. Pracuje jako kierowca i miał dzisiaj jechać do Krakowa. Mam nadzieję, że jak wróci, to się odezwie...

Z tej radości że z nim rozmawiałam, nie mogłam w nocy spać :) Następnym razem, jak będę z nim rozmawiać, trzeba będzie zaproponować mu jakieś piwko :)

Siedzę teraz na GG i próbuję złapać Bartka. Wredny Profesor S. uwalił go z gramatyki :( Mam nadzieję, że da mu jeszcze szansę na poprawę...

bazgrolled by Karla Kolumna'2007

skomentuj (0)

2007-01-31 15:57:38
31.01.2007 ...::: Ferie!!! :) :::...

Właśnie wróciłam ze szkoły [musiałam iść po wpisy z gramy praktycznej (bliskie spotkanie IV stopnia z profesorem S... uh! :/) i kultury UK]. No i wreszcie mam ferie! Wszystkie przedmioty zaliczone, indeks zostawiony w sekretariacie do podbicia przed dyrka. Co za ulga... Teraz mogę się już wyluzować i leniuchować 1,5 tygodnia :) Ale nie będę się nudzić. Muszę wreszcie posprzątać w pokoju [mówię tak już od miesiąca...] i zrobić porządek w komputerze, bo jest zaśmiecony jak cholera...

W sobotę Dawid miał 100dniówkę. Ja i K. byłyśmy u niego w piątek, żeby zobaczyć, jak udekorowali klasę. Fajnie im to wyszło! Mieli dno oceanu: ze styropianiu wycięli ryby, wodorosty i połowę łodzi podwodnej. Część tych ryb i wodorostów poprzyczepiali do materiału powieszonego na ścianie, część powrzucali do wielkiej siatki, przypominającej sieć rybacką, rozwieszonej na ścianie z tyłu klasy. Na parapetach leżały muszle i trochę piasku. Ścianę, na której normalnie wisi tablica, pokryli ciemnym materiałem i przyczepili do niego napis "Studniówka" [każda litera wycięta była ze styropianu i owinięta białym materiałem], który fajnie świecił przy włączonej lampie ultrafioletowej [zamontowanej również przez chłopaków]. Oprócz Dawida było jeszcze parę osób z jego klasy: Ola, Jeżyk, Miecio, Iza i Rafał. Pomogłyśmy im sprzątać i zrobiliśmy sobie małą imprezkę.
Następnego dnia ok. godziny 17:00 K. do mnie zadzwoniła i powiedziała, że jeśli chcę zobaczyć "brata" przed imprezą, to żebym szybko przychodziła, bo on niedługo wybija do szkoły. Kiedy go zobaczyłam w nowym garniturze... Kurka, gdybym nie znała go tyle lat i nie traktowała go jak swojego brata, to bym się w nim zakochała... Takie ciacho, że szok! :) Później, tak gdzieś o wpół do siódmej, K. wpadła do mnie jak burza i powiedziała, że jest sytuacja alarmowa, bo o siódmej zaczyna się studniówka, a Dawid zadzwonił do niej 5 minut temu i okazało się, że zapomniał znaczków dla kilku osób z klasy i prosił, żeby jak najszybciej mu je donieść. Pobiegłyśmy do szkoły jak wariatki :) Po drodze spotkałyśmy Kwiatuszka i jakąś laskę [domyślam się, że to była ta jego Olka]; udałam, że go nie widzę. Dotarłyśmy do szkoły w rekordowym czasie. Dałyśmy znaczki Salwusiowi, koledze Dawida z klasy [Dawid nie mógł zejść, bo ćwiczył przemówienie, które miał odczytać], i wróciłyśmy do domu.
W niedzielę wieczorem poszłyśmy z K. na poprawiny po studniówce. Było super! Wybawiłyśmy się maksymalnie. Przy okazji stwierdziłyśmy, że Dawid ma bardzo fajnych kolegów, tylko te dziewczyny z ich klasy są trochę przykre: rozwrzeszczane, zarozumiałe i próżne. Darły się non stop [skoro zachowywały się tak na poprawinach, to aż boję się pomyśleć, co tam się działo poprzedniej nocy...]. Do tego jeszcze były roznegliżowane i zachowywały się jak, delikatnie mówiąc, panny lekkich obyczajów [wcale nie przesadzam!]. Kilka razy była nawet taka akcja, że musieliśmy wyciągać jedną z tych dziewczyn i jakiegoś kolesia z łazienki, bo zamknęli się w jednej z kabin i mało brakowało, a doszłoby między nimi do czegoś. Poza tym te dziewczyny były też złośliwe i pyskate. Pod koniec poprawin zaczęłyśmy wynosić jedzenie z ich klasy do innej i żeby się nie zabić po drodze, zaświeciłyśmy w klasie światło, a te panny ciągle nam je gasiły. Chyba z 5 razy tłumaczyłyśmy im, że trzeba już zacząć robić porządek, bo, po pierwsze, niedługo trzeba będzie opuścić szkołę, a po drugie: jedzenia zostało naprawdę dużo i trzeba coś z nim zrobić, żeby się nie zmarnowało. Laski zaczęły się z nami kłócić i pyskować, po czym stwierdziły, że "my zawsze musimy się zajmować nie tym, co trzeba". Miałam ochotę jej przygadać, ale doszłam do wniosku, że sobie daruję. Po co się wkurzać? Nie warto... Ok. 1:30 w nocy zwinęliśmy się ze szkoły. Był problem z ochroniarzem, bo wcześniej chłopacy, którzy byli na studniówce jako goście i którzy przyszli również na poprawiny, upili go, nie wiedząc, że to ochroniarz i przez dłuższy czas nie mogliśmy go dobudzić. Ale w końcu się udało i podreptaliśmy do domu.

Właśnie sobie uświadomiłam, że minął już rok od mojej studniówki. Fajnie byłoby się przejść znowu na taką imprezę... :)

bazgrolled by Karla Kolumna'2007

skomentuj (0)

2007-01-19 23:57:28
19.01.2007 ...::: I znowu to samo... :::...

I stało się... M. rezygnuje ze studiów w college'u. Po I semestrze zabiera papiery i ucieka. W poniedziałek mówił coś, że za 2 tygodnie idzie do pracy, a od października będzie podbijał Olsztyn [o ile się dostanie]. Już nawet nie chodzi na zajęcia [w tym tygodniu był tylko w poniedziałek i we wtorek]. No i lipa. Nawet nie wymieniliśmy się numerami telefonów :( Mam co prawda jego numer GG, ale on raczej o tym nie wie. Tak myślałam sobie ostatnio, żeby do niego napisać, ale boję się, że coś sobie pomyśli [że jestem jakaś napalona czy coś]. K. i Pyza radzą mi, żebym tak zrobiła, ale naprawdę mam wątpliwości... :|

W niedzielę byłyśmy z K. na WOŚP w naszym mieście. Powiedziałam jej wtedy, co się wydarzyło w sobotę u Kebaba. Zamurowało ją. Stwierdziła, że wiedziała, że on jest poj....y, ale nie sądziła, że aż do tego stopnia. Doszłyśmy do wniosku, że trzeba o tym powiedzieć Pyzie, która Kebaba wręcz ubóstwia [ciekawe, za co...]. Wczoraj nadarzyła się okazja. Byłam u K. i pomagałam jej oraz Pyzie zrobić Mikiemu pracę do przedszkola. Kiedy opowiedziałam ze wszystkimi szczegółami o tym, jak potraktował mnie Kebab, Pyza po prostu zaniemówiła. Widać było, że naprawdę jest w szoku. Umówiłyśmy się wszystkie trzy, że odetniemy się od tego całego towarzystwa. Tak będzie lepiej. I bezpieczniej...

A propos WOŚP-u... Zastanawiamy się z K. nad tym, czy się nie wkręcić do Pokojowego Patrolu Wielkiej Orkiestry. To byłoby fajne doświadczenie, a przy okazji można by było komuś pomóc... K. zadeklarowała się, że zdobędzie informacje dotyczące szkoleń dla ochotników do Patrolu. Fajnie by było przeżyć taką fajną "przygodę" :)

Myślimy też, czy się nie wybrać w najbliższym czasie do Warszawy. 1. lutego w Sali Kongresowej będzie koncert - "Psałterz wrześniowy" Piotra Rubika. Pyza ma dowiedzieć się, czy są jeszcze bilety i w jakiej cenie. Mam nadzieję, że to wypali. Nie załapałyśmy się na "Tu es petrus" w grudniu, to może przynajmniej uda się zaliczyć "Psałterz"...

A wracając do tematu studiów... Zbliża się gorący okres. W najbliższym tygodniu będzie sesja. Co prawda studenci pierwszego roku nie mają sesji po pierwszym semestrze, ale jednak większość będzie poprawiać oceny, żeby dostać zaliczenie. Przede mną są poprawki z 4 przedmiotów - w środę z 3 przedmiotów [gramatyka praktyczna, gramatyka opisowa i kultura UK] i w piątek 1. Nie wiem, jak ja to wszystko pozaliczam... Chociaż może z babką od gramatyki opisowej umówię się na ferie, bo nie wiem, czy się wyrobię na środę ze wszystkimi 3 przedmiotami. Termin złożenia indeksów i kart egzaminacyjnych upływa 12. lutego, więc jest jeszcze trochę czasu i można pokombinować z tymi zaliczeniami.

Cytat tygodnia:
Danka [trzymając w ręku indeks Kamila, celem wpisania mu zaliczenia]: Ooo, a tu mamy Kamila, Kamila O. [chwila namysłu] Kamil, a skąd ty takie nazwisko wytrzasnąłeś?" [normalnie babka mnie rozwaliła... :)]

A przed chwilą Kwiatuszek przysłał mi SMS-a. Pyta, co u mnie i czy chcę się spotkać... Niech się pocałuje...

bazgrolled by Karla Kolumna'2007

skomentuj (9)

2007-01-13 23:56:27
13.01.2007 ...::: ... :::...

Myślałam, że po tym, co zdarzyło się w listopadzie już nic z jego strony nie będzie w stanie mnie zszokować. Myliłam się...

Byłam dzisiaj u Fabi i Kebaba. Byli jeszcze Krzysiek Sylwii, Mariusz i Kamil. Kebab był już po kilku piwach i kilku kieliszkach wódki. W pewnym momencie poszłam z Fabi do kuchni pomóc jej przy obiedzie. Kilka minut później poprosiła mnie, żebym przyniosła jej od chłopaków jednego papierosa. Gdy weszłam do pokoju, w którym siedzieli, po prostu skamieniałam: Kebab trzymał moją rozsuniętą torbę i częstował chłopaków papierosami, które z niej wyjął i które nie należały do mnie, tylko do K. Wkurzyłam się i go ochrzaniłam. Zrobił obrażoną minę i odwrócił się do mnie plecami. Powiedziałam, że jeżeli ma coś do mnie, to żeby powiedział, to sobie to wyjaśnimy. Wtedy on wstał, podszedł do mnie i uderzył mnie w twarz. Myślałam, że to jakiś koszmar... Chłopacy rzucili się na niego i odciągnęli go ode mnie. Zapłakana, zebrałam swoje rzeczy i uciekłam. Mariusz i Kamil wybiegli za mną. Próbowali mnie pocieszyć. Zaproponowali, że odprowadzą mnie do domu, ale odmówiłam. Powiedzieli, że do mnie zadzwonią wieczorem, ale wyłączyłam telefon. Nie chcę z nikim rozmawiać.

Teraz siedzę w pokoju. Cholernie mnie boli lewy bok twarzy. I nie wiem, czy nie mam złamanej lewej kości policzkowej, bo też mnie boli. Nie wiem, co mam z tym zrobić. Nie wiem, do kogo się zwrócić.

bazgrolled by Karla Kolumna'2007

skomentuj (3)

2007-01-11 18:37:14
11.01.2007 ...::: Niech ma za swoje! :::...

Kwiatuszka olśniło i znowu przypomniał sobie o moim istnieniu... Wczoraj rano, kiedy szłam na zajęcia, złapał mnie na ulicy. Oczywiście jak zwykle był uśmiechnięty od ucha do ucha i zachowywał się, jak gdyby nigdy nic. Postanowiłam, że zetrę mu ten fałszywy uśmieszek z twarzy. Nasza "rozmowa" wyglądała tak, że on wypytywał mnie, co u mnie słychać [jakby go to w ogóle obchodziło...], a ja odpowiadałam mu półsłówkami, po prostu go olewałam. W końcu Kwiatuszek, niczym nie zrażony [albo tylko takiego udawał], rzucił tekst pod tytułem: "Wow! Nie ma zimy, a tu taki chłód!", co sprawiło, że trochę puściły mi nerwy. Ledwo powstrzymując się przed rzuceniem się na niego i wydrapaniem mu oczu, poprosiłam go, żeby zaczął mówić do rzeczy. Wtedy on zaczął mi "wyznawać", że bardzo żałuje tego wszystkiego, co mi zrobił, że doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że zachował się wobec mnie jak "ostatni sukinsyn" [cóż za głębokie przemyślenia...] i powiedział, że bardzo mnie za to przeprasza. Kiedy go tak słuchałam, zastanawiałam się, czy on aby na pewno ma wszystko w porządku z głową [końcowy wynik moich rozmyślań: koleś ma nierówno pod sufitem]. Kiedy Kwiatuszek skończył wreszcie swój wywód, po prostu odwróciłam się i poszłam w swoją stronę. I nawet ani razu nie obejrzałam się za siebie [sukces!!!]. I dobrze mu tak! Niech się dowie, jak to jest być traktowanym jak powietrze.

Z kolei dzisiaj, kiedy wracałam z zajęć, zajrzałam do baru [tego, co zwykle]. Spotkałam tam Fabi i Kebaba [narąbanego w cztery trąbki i jak zwykle przegrywającego kasę na automatach do gry]. Fabi od razu zaciągnęła mnie do stolika i powiedziała mi, że wczoraj wieczorem Kwiatuszek pytał ją o mnie. Podobno był ciekaw, czy kogoś mam, bo znowu chciałby ze mną zakręcić [pomarzyć zawsze można...]. Mówiła też, że zjechała go za to, jak mnie potraktował. I dobrze mu tak...

A na koniec najciekawszy news: Kwiatuszek jednak nie zostanie ojcem. I właśnie nad tym też się zastanawiałam przy okazji wczorajszego spotkania z nim. Doszłam do wniosku, że jeśli on się tak zachował i znowu mnie przepraszał, to albo Olka nie jest z nim ciąży, albo jest tak podły, że zamierza grać na dwa fronty.

No cóż, jest coraz ciekawiej... Ale jedno wiem na pewno: JUŻ NIGDY W ŻYCIU DO NIEGO NIE WRÓCĘ!

bazgrolled by Karla Kolumna'2007

skomentuj (0)

 

 

 

blog.pl

 

Księga gości

 

Ludzie filmu

Vince Vaughn


Programy telewizyjne

Kuba Wojewódzki

Detektywi

Uwaga!

Dzień dobry TVN

Szymon Majewski Show

W-11: Wydział śledczy

Usterka

Rozmowy w toku

Mamy cię!


Programy informacyjne


Seriale

Fala zbrodni

Magda M.

Niania

Kryminalni

Na Wspólnej


Stacje radiowe

Radio Eska

Radio Zet

RMF FM


Stacje telewizyjne

VIVA Polska

CNN

BBC Prime

BBC World

TVN Siedem

TVN24

TVN Meteo

TVN Style

4fun.tv

Eurosport

TV4

HBO

POLSAT

TVN


Kabarety

Kabaret Szum

Kabaret Ciach

Steffen Moeller

Grupa MoCarta

Teatr Jednego Mima - Ireneusz Krosny

Kabaret Moralnego Niepokoju

Kabaret Ani Mru Mru



Blogi i stronki WWW

Blogers.pl

Liczniki na bloga

Blogdizajn, czyli szablony do bloga

Dodatki na bloga

Darmowe komponenty na strony www


Dla kochających swoje pupilki :)

Pedigree Pal

Whiskas


Inne

Strona internetowa kanadyjskiej Polonii

Pomnik Katyński w Sztokholmie

Bramka SMS (darmowa!!!)


Słowa piosenek

E-muzyka

Lyricsbox

Let's sing it

Sing 365



Sport

Kim Clijsters

Roger Federer

Francesco Totti

FIFA

UEFA

Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej

Sporty zimowe

Mostostal-Azoty Kędzierzyn Koźle

Andreas Goldberger

Adam Małysz

Wisła Kraków



Rozrywka

Super laugh (zaj.....e! :))

Sugar qube

All the fun!

Salon muzyczny w portalu interia.pl

Looney Tunes

Miss World

Dowcipy w portalu Interia.pl

LiquidGeneration


Muza

Elektryczne Gitary

Gotan Project

Akurat

Bracia Cugowscy

System Of A Down

Rh+

Telewizor

U2

Farben Lehre

Kalwi & Remi

Mary J. Blige

Madonna

Kai Tracid

Daniel Powter

Sweet Noise

Duran Duran

SDM (Stare Dobre Małżeństwo)

Janusz Radek

Coldplay

Anna Maria Jopek

Uniting Nations

Sting

Sistars

Ania Dąbrowska

Queen

Mariah Carey

Klemen Pisk

The Offspring

A-Ha

Aerosmith

T. Love

Edyta Bartosiewicz

Dżem

Kayah

Perfect

Virgin

Verba

Varius Manx

Twoface

Toronto

The Jet Set

Sylver

Bob Sinclar

Simply Red

Sidney Polak

Seal

Schiller

Carlos Santana

Lee Ryan

Kate Ryan

Piotr Rubik - oratoria

Piotr Rubik

Marcin Rozynek

Rihanna

Chicane

Lionel Richie

Red Hot Chili Peppers

Reamonn

Eros Ramazotti

R.E.M.

Nickelback

Alanis Morissette

Katie Melua

Mezo & Tabb

Maroon 5

Patrycja Markowska

Kasia Kowalska

Kobranocka

IRA

Hoobastank

Goya

Golden Life

Nelly Furtado

Fort Minor

Depeche Mode

De Mono

3 Doors Down

Ptaky

Sarah Connor

Phil Collins

Myslovitz

Łzy

Lenny Kravitz

Borysewicz & Kukiz

Black Eyed Peas

ATB

Linkin Park

Klemen Pisk
Dla fanów jazzu - strona mojego przyjaciela ze Słowenii.


 

lay-out by gadz